 |
Edward Paszkiel(środek) z Szarym (po lewo). Po latach |
Kapitan Armii Krajowej, działacz niepodległościowy znany pod
pseudonimem „Pozew”, chociaż dla mnie był po prostu dziadkiem Adolkiem . Edward
Paszkiel, tajemniczy człowiek, mimo iż
zmarł gdy miałem 8 lat to pamiętam go głównie z opowiadań ojca, czy też z dziesiątek
archiwów, które po sobie zostawił.
Nawet dziś, 15 lat od jego śmierci, ciągle wychodzą liczne tajemnice które skrywał. Zaczynając od pogłosek dotyczących ukrytego przez niego
skarbu(prawdopodobnie broń oraz jakieś dokumenty) poprzez akta
dokumentujące jego udział w szeregu działań z ramienia Armii Krajowej.
Wierny żołnierz „Szarego”. Do tego stopnia oddany i zaufany
by trzymać pieczę nad dokumentacją oddziału czy też uzbrojeniem swego oddziału. Swe życie
poświęcił na pisanie pamiętników, wierszy. Spisywał relacje kolegów z
partyzantki. Gromadził listy.
Wszystko to co robił, miało zawsze jakiś cel, czy tez jawny
czy też ukryty. Wszystko było „dla potomnych”.
Często było to niebezpieczne. W
okresie hitleryzmu czy stalinizmu, nikt nie miał dostępu do jego wiedzy.
Zwłaszcza rodzina, którą chronił nad życie. Wiele razy UB-ecja starała się
zinfiltrować jego środowisko i wiele razy do końca jej się to nie udało. Jednym
z „systemów obronnych” był wymyślony, wspomniany wcześniej Adolek. Tym imieniem
zwracała się do niego rodzina czy tez przyjaciele. Dzięki czemu łatwo było
poznać osobę z zewnątrz. Która tego zwyczaju nie znała.

Życie dziadka to była walka, najpierw ze zbrodniczymi
systemami. Którą wygrał. Potem z udarem…
którą niestety przegrał. Żelazny człowiek.
Jednak moim zadaniem tutaj nie będzie rozpamiętywania,
śmierci dziadka czy też życie codzienne w komunistycznej Polsce.
Celem tego cyklu jest
upublicznienie jego dokumentów (z oryginalnym zapisem) dla „potomnych”. Z mam
nadzieję jak najlepszym komentarzem do tego.
Pierwszy dokument, maszynopis, znaleziony w archiwum. Dotyczy
początków konspiracyjnych Edwarda Paszkiela. Działającego później w oddziale „Szarego”
na terenie Kielecczyzny. Zapraszam do czytania.
(Pisownia oryginalna)
Strona 1
Chorąży Edward Paszkiel „Pozew”
Skarżysko-Kam. Norwida 15 m 3 Moja
działalność Patriotyczna i Konspiracyjno-Partyzancka w Orle Białym, P. N(Polska Niepodległa), B. Ch(Bataliony Chłopskie), i A.K.(Armia
Krajowa)
Urodziłem się 27. maja 1921 r w Skarżysku-Kam. W roku
1939-(czerwiec) ukończyłem dwa lata szkoły Zawodowej przy Państwowej Fabryce
Amunicji w Skarzysku-Kam, jednocześnie kończąc drugi stopień Kursu
Przysposobienia Wojskowego. Pod koniec sierpnia 1939 r, przyjęty zostałem do
pracy w Państwowej Fabr. Amunicji w Skarżysku-Kam. W dniu 1 września zostałem
zmobilizowany wraz z wielu innymi kursantami i innymi członkami Związku
Strzeleckiego do ochrony obiektów Zakładu co trwało do 7 września. 7 tym dniu
dostaliśmy polecenie udać się do Włodzimierza Wołyńskiego, gdzie znajdowały się
Zakłady o podobnym charakterze. Już z drogi wróciłem się do domu, ulegając
namowom sąsiada, przyjaciela rodziny.
Już w pierwszej połowie września, wraz z moją starszą siostrą Genowefą
nawiązaliśmy kontakt z polskimi żołnierzami ukrywającymi się w pobliskich
lasach, dostarczając im żywność i ubrań cywilnych, a także ukrywając na razie
prowizorycznie otrzymaną od nich broń i wojskowe oporządzenie. W październiku
1939 roku nawiązaliśmy kontakt z członkami Organizacji Orzeł Biały, składając
przysięgę przed podpor. Banburą, którego znałem wcześniej z wspólnych ćwiczeń
ze Związkiem Strzeleckim. Pod koniec listopada 1939r brałem udział w
przekazaniu kilku karabinów wraz z pewną ilością amunicji, jak również
kilkunastu sztuk granatów obronnych, nieznanemu mi wówczas przedstawicielowi
Organizacji, które miały być przekazane dla oddziału wojska Polskiego,
prawdopodobnie Mjr.Hubala. Po dokonaniu
aresztowań wśród Organizacji, mój kontakt został przerwany, a ja dowiedziawszy
się o aresztowaniach, na jakiś czas ulotniłem się z domu i dopiero po miesiącu
czasu, to jest przed samym Bożym Narodzeniem powróciłem do domu, upewniwszy się
przedtem, że nie jestem poszukiwany przez Niemców. W tym też czasie na Milicy
powstała Organizacja P.N. i zostałem do niej przyjęty składając przysięgę przed
Wacławem Bilskim „Dąb”, otrzymując funkcję łącznika i kolportera prasy
konspiracyjnej. Pracując na Zakładach firmy „Hasag”, zagrożony wywiezieniem do
Niemiec uciekłem z fabryki i ukrywałem się przez jakiś czas w Skarżysku, lecz
kilkakrotny najazd Workschuftów zmusił mnie do wyjazdu ze Skarzyska, najpierw
do majątku w Wojciechowicach pow. Opatów, a gdy mój pobyt tam został odkryty,
przeniosłem się za Iłżę do maj. Prendocin.
Początek opowieści o Twoim dziadku czyta się z zapartym tchem. To piękne, że dzisiaj,w XXI w., w czasach zapomnienia, pojawił się wnuk, który chce ukazać światu wspaniałą, bohaterską walkę człowieka, o którym należy wiedzieć, bo między innymi dzięki niemu mogę teraz ten komentarz pisać, w wyzwolonej Polsce.
OdpowiedzUsuńCzekam z niecierpliwością na dalsze wpisy.
Pozdrawiam
Pamiętaj, że to tylko początek opowieści, a ja cały jestem zawalony dokumentacją tylko czekającą na udostępnienie.
UsuńNigdy nie interesowałam się specjalnie historią, ale czasy partyzantki AK jakoś musiałam znać, przecież to najbliższa dla nas historia.
OdpowiedzUsuńA tu następny bohater, o którym świat mało słyszał.
Może wydasz książkę?
Naprawdę kawał dobrego wpisu.
Pozdrawiam
Partyzantka to jeden z najbardziej romantycznych jak i bohaterskich czasów z historii Polski, który ja osobiście zawsze czytałem z zapartych tchem. Dlatego nie dziwię się, że też, mimo iż za historią nie przepadasz, Cię to interesuje.
UsuńZapraszam na więcej.
To Edward Paszkiel, chorąży z zeszytow kombatanckich? Czytałem o nim uczac sie do konkursu z losów żołnierza polskiego.
OdpowiedzUsuńFajnie mieć takiego dziadka.
moja babcia była łączniczką, też nie raz ryzykowała życiem, nie wiem czy dzisiaj ludzie w ich wieku robili by takie rzeczy.
Bede czytał. .
Tak, to ten sam Edward Paszkiel. Prawdopodobnie czytałeś materiały udostępnione kiedyś przez mojego ojca.
UsuńA skąd twój ojciec ma takie materiały?
UsuńDziadek po swojej śmierci, pozostawił dokumentację pochowaną "po szafkach". Oraz z tego co wiem, szukał po archiwach na Kielecczyźnie.
UsuńAhh uwielbiam dawne czasy, historie ludzi sprzed lat, ich rozterki, sekrety... :)
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawe, uwielbiam takie historyczne tematy ;) Bardzo przyjemnie sie czytało.
OdpowiedzUsuńMam swoje lata i jak to powiadają prwosławni Słowianie ("patrz "Mechaniczna Pomarańcz") "bez pół litra nie razbierosz". Parol to nazwisko czy Pseudonim.
OdpowiedzUsuńPytam bo majamatka to Jadwiga Parol.
Jeśi jesteś Parol (po ojcu lub matce) proszę o kontakt. Może pogadamy o geneologii...
Również o AK - ojciec był por. zwiadu w okręgu łomżyńskim i ... zaliczył Wronki
Pozdrawiam
Piotr Ciołkowki - do zobaczenia na Fajsie